Ubezpieczenie dla marynarza i nie tylko

W zawodach związanych z dużym ryzykiem ubezpieczenie jest absolutną koniecznością! Tak jest chociażby w zawodzie marynarza, gdzie ryzyko wypadku jest 12 razy większe niż na lądzie.

Tymczasem kwestie ubezpieczenia, będące częścią naszej profilaktyki finansowej, są często odkładane. Innym razem – jak przekonuje w naszej rozmowie Paweł Skotnicki – ubezpieczenia kupowane są „na sztukę“. „Mam ubezpieczenie, wystarczy“. Wiele osób ma jednak wadliwe produkty ubezpieczeniowe. Po czym można takie poznać? Na przykład po wielu wykluczeniach odpowiedzialności, czyli liście przypadków, kiedy ubezpieczyciel obiecanej kwoty nie wypłaci. Im dłuższa lista – tym gorzej dla nas. W wywiadzie możecie znaleźć dokładne informacje o tym, jakie wykluczenia mogą być akceptowalne i jak interpretować te, które uchodzą za „niegroźne“.

Paweł Skotnicki, mający olbrzymie doświadczenie w pracy z marynarzami, pokazuje też bardzo konkretne przykłady wypadków w pracy zawodowej marynarzy. Mówi o rodzinach marynarskich, które zaciągnęły np. kredyt na dom. Warto zapoznać się z tym, w jaki sposób należy postąpić, aby konsekwencje odejścia jednej osoby z rodziny nie skończyły się wizytą komornika.

Podobnie, jak w przypadku rozmowy z prawnikiem Pawłem Miszkurką możemy powiedzieć – przeczytaj, zanim będzie za późno.

Serdecznie zapraszamy też do konsultacji indywidualnej z Pawłem Skotnickim. Jest on jednym z najlepszych agentów ubezpieczeniowych w Polsce, laureatem prestiżowego międzynarodowego konkursu Kongresu Million Dollar Round Table w Orlando skupiającego najlepszych agentów ubezpieczeniowych ze świata.

Kontakt: biuro@kfps.pl lub (+48) 690 999 118

Strona internetowa: http://www.kfps.pl/

Podcast Nareszcie Własny Dom możecie śledzić w serwisach: SpreakeriTunesYouTube, Spotify, Google Podcast, Castbox, Podcast Addict

Pytania, na które odpowiadamy w podcaście:

  • Czy warto kupować ubezpieczenie od banków?
  • Czym są wyłączenia odpowiedzialności?
  • Jak rozumieć zapisy zawarte w OWU (ogóle warunki ubezpieczenia)?
  • Jak wyliczyć kwotę ubezpieczenia?
  • Dlaczego ryzyko pracy na statku jest wyższe niż na lądzie?
  • Czy marynarz powinien mieć prywatne ubezpieczenie? Czy ubezpieczenie od armatora nie wystarczy?
  • Ile miesięcznie powinno się wydać na dobre ubezpieczenie?

Wersja filmowa rozmowy:

Wersja do posłuchania (podcast):


WSTĘP:

Paweł Skotnicki

Do mnie trafiają marynarze z różnymi produktami, które już kupili. Wśród tych produktów są piękne kwiatki. W tych polisach ludzie płacą wielkie składki i spodziewają się na końcu niewiadomo czego. To „niewiadomo co“ to jest, np. dwieście tysięcy. Tylko że jak sobie policzą, ile wpłacą, to na te dwieście tysięcy za dwadzieścia lat muszą wpłacić czterysta tysięcy. I teraz pytanie: czy to jest dobry biznes?

Śmierć klienta banku

Mirosław Król

Bank pożyczając nam środki, zabezpiecza się na kilka sposobów. Pierwszym jest hipoteka. Drugim są pełnomocnictwa do rachunków do spłaty. On ma tych różnych zabezpieczeń kilka, albo kilkanaście. Natomiast klient często tego zabezpieczenia nie ma.

Paweł Skotnicki

Tak. Niektóre banki wymagają, że gdy się mieszkanie spali, to ma być ubezpieczenie, które mu zapłaci za to mieszkanie. To jest taki wymóg bezwzględny banku.

MK

Tak. I to jest z cesją na bank.

PS

Niektóre banki wymagają ubezpieczenia na życie, niektóre też narzucają swoje ubezpieczenie w ramach promocji, aby marża była niższa. Niestety te ubezpieczenia, które są ukrytym kosztem kredytowym, to nie są najlepsze ubezpieczenia. Po pierwsze są drogie. Po drugie, mają cały szereg wykluczeń odpowiedzialności. Czyli to jest to, kiedy bank nie wypłaci.

MK

Czyli OWU (Ogóle Warunki Ubezpieczenia).

PS

Czyli nie jest tak: zgon = wypłata, tylko hahaha, ale zgon, to jeszcze musi być odpowiedni zgon.

MK

Czyli najlepiej przeczytać OWU, w których momentach są wyłączenia.

PS

Najlepiej mieć doradcę, któremu się ufa, który powie, co jest ważne. Najczęstsze zapisy, które są w tych ubezpieczeniach proponowanych przez bank: nie wypłacimy, jeżeli śmierć wskutek (po alkoholu). Nie wskutek zawału. Nie wskutek udaru. Albo np. śmierć, nie taka po prostu śmierć, tylko że musi być wskutek wypadku.

Dlaczego warto czytać wyłączenia odpowiedzialności w umowach z ubezpieczycielem?

 MK

Jakie dać narzędzia klientom, żeby mogli to sprawdzić? Najlepiej przeczytać OWU, klient może to sam w domu zrobić?

PS

Oczywiście, OWU bardzo ważne.

MK

To zawsze powinien klient dostać. Prawda?

PS

Z nazwy OWU, to jest Ogólne Warunki Ubezpieczenia, w praktyce są bardzo szczegółowe. Pisane dość nieprzyjaznym językiem, bo ogólne warunki są pisane dla Komisji Nadzoru Finansowego, a nie dla klientów. To jest taka, powiedzmy, trudność po stronie klienta.

MK

Często jest tak, że osoby które sprzedają kredytowanie i do tego jest dodatkowo ubezpieczenie, nie są osobami, które w stu procentach są związane z robieniem ubezpieczenie dla klientów.

PS

Jasne że tak. Stąd, jeżeli założymy, że ubezpieczenie kupujemy od banku, bank jest dodatkowym pośrednikiem, ono musi być z zasady droższe. A jeżeli nie jest droższe, to coś w nim musi być gorszego. Gorszy musi być zakres. Więcej będzie wykluczeń odpowiedzialności. Mniejsza szansa, że na sto procent zadziała. Ubezpieczenie to jest produkt, którego się nie da kupić wtedy, kiedy jest już potrzebne, to jest ta trudność. Je musimy kupić wtedy, kiedy jest niepotrzebne, no bo później jest już za późno. Ubezpieczenie to jest produkt, który ma dawać gwarancję, spokój, bezpieczeństwo i pewność – pewność tego, że wypłacą. Jeżeli mamy szereg wykluczeń, nie mamy tej pewności.

Ubezpieczenie to jest produkt, którego się nie da kupić wtedy, kiedy jest już potrzebne, to jest ta trudność. Je musimy kupić wtedy, kiedy jest niepotrzebne, no bo później jest już za późno. Ubezpieczenie to jest produkt, który ma dawać gwarancję, spokój, bezpieczeństwo i pewność – pewność tego, że wypłacą. Jeżeli mamy szereg wykluczeń, nie mamy tej pewności.

MK

Jeżeli chodzi o OWU, to tam jest taki punkt „Wykluczenia”, czy „Wyłączenia z ubezpieczenia” – nie?

PS

To jest tak: są wyłączenia generalne, są ograniczenia odpowiedzialności. To się różnie nazywa, ale o to samo chodzi.

MK

Czyli w punkcie „Wyłączenia” szukamy rzeczy, przy których ubezpieczyciel nie wypłaci nam środków, o których była mowa przy ubezpieczaniu.

PS

Jeżeli oczywiście ten człowiek, który robi to ubezpieczenie tego nie pokaże, to tak. Samemu na piechotę w ten sposób można to sprawdzić.

MK

Tak. Bo często tak jest, że kredyt jest głównym celem, a ubezpieczenie jest środkiem do tego celu.

PS

Jest środkiem do tego celu.

MK

Żeby się nie rozczarować, jeżeli to ubezpieczenie nie zadziała warto pomyśleć o tym, jak się zabezpieczyć, w przypadku, kiedy marynarza zabraknie. Zostanie małżonka, np. z dziećmi, konsekwencją jest to, że może być niespłacany kredyt, może bank wypowiedzieć kredyt. I oczywiście chodzi potem o samo funkcjonowanie dalsze i życie?

PS

Klient czytając samemu te wyłączenia odpowiedzialności w warunkach ogólnych, może stwierdzić coś takiego: „OK. Tu jest napisane, że nie wypłacimy, jeżeli będzie po alkoholu” i może powiedzieć tak: „Ale przecież ja nie prowadzę samochodu, jak piłem. Nie doprowadzam do takich sytuacji. Jestem ostrożny”. Tego typu rzeczy. Normalne właściwie. Ale wyobrażam sobie sytuację taką, że człowiek idzie na imprezę. Wraca z imprezy taksówką, czyli jest po alkoholu. Nie prowadzi samochodu, czyli wszystko jest ok. Ale teraz ten taksówkarz ma wypadek i ten człowiek ginie. On nie może się bronić. Zawsze przecież ten taksówkarz może powiedzieć tak: „Napadł na mnie, dlatego miałem wypadek” – i wtedy już nie będzie wypłaty. On będzie chciał uniknąć tej odpowiedzialności, kiedy np. miał OC nieważne. I teraz by musiał z własnej kieszeni wypłacać odszkodowanie rodzinie i wszystkim krewnym, którzy poczuli stratę. To jest oczywiście wymyślone.

MK

Wymyślona historia, ale tak naprawdę zbieg takich okoliczności zawsze może się wydarzyć.

PS

Nie ma tej pewności. A ja zawsze mówię, że w ubezpieczeniu zawsze najważniejsza jest pewność, że wypłacą. Czyli i mniej wykluczeń odpowiedzialności, tym lepiej.

Mamy wykluczenia jeszcze – jeżeli mogę – na samobójstwo, to jest takie najczęstsze. Kodeks Cywilny mówi: „Można nie wypłacać, jeżeli w ciągu dwudziestu czterech miesięcy było samobójstwo”.

Mamy inne wyłączenie odpowiedzialności, która też jest narzucone przez Kodeks Cywilny, czyli jeżeli się podało nieprawdę w ankiecie medycznej. Przez trzy lata, jeżeli ta nieprawda będzie miała wpływ na śmierć, to też ubezpieczyciel nie musi wypłacać.

W ubezpieczeniu zawsze najważniejsza jest pewność, że wypłacą. Czyli i mniej wykluczeń odpowiedzialności, tym lepiej.

MK

A po trzecim roku, jeżeli się podało w ankiecie nieprawdę?

PS

To musi.

MK

To ubezpieczenie musi wypłacić.

PS

Przedawnia się po trzech latach.

MK

To bardzo ważna rzecz.

PS

Bardzo częstym takim wyłączeniem, które wydaje się być normalnym jest to, że to nie jest ubezpieczenie, np. dla żołnierze na wojnę. Wojna wyklucza odpowiedzialność. W każdym innym przypadku nie dyskutujemy. Zgon to zgon – wypłata. I wtedy jest porządnie.

MK

A też często spotykałem się z tym, że w przypadku udziału w jakichś demonstracjach, albo jeżeli właśnie będzie jakaś sytuacja nadzwyczajna też ubezpieczenie może nie zadziałać. Był taki moment, że ubezpieczyciele wpisywali to, że nie obejmuje ochrona w takim miejscach.

PS

Pytanie co miałoby być skutkiem tego ataku terrorystycznego? Bo jeżeli rzeczywiście byłaby to, powiedzmy, niezdolności do pracy, jeżeli byłoby to jakieś trwałe kalectwo, tego typu rzeczy…

MK

Albo śmierć…

PS

Rzeczywiście jest dużo takich ograniczeń, ale jeżeli śmierć jest ograniczona takim warunkiem, to słabo. Śmierć nie ma takiego ograniczenia – w normalnych ubezpieczeniach.

MK

Ale u niektórych ubezpieczycieli to się pojawia.

PS

Tak.

MK

Podsumowując ten etap: czy jeżeli pojawi się coś takiego, że będzie mowa o zamachach terrorystycznych i innych rzeczach, i to jako wyłączenie, to raczej to jest nie dla nas.

PS

Lepiej znaleźć takie, w którym takiego wykluczenia nie ma.

MK

To jest kolejne miejsce, w którym ubezpieczyciel może nie wypłacić środków.

PS

I to nie dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że takie są warunki, na które się człowiek, podpisując tę umowę, zgadza. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Aczkolwiek, jeżeli mówimy o tym ubezpieczeniu w razie śmierci, to nie ma problemu, żeby znaleźć takie, w którym takiego ograniczenia nie ma. Po prostu.

MK

To teraz dla naszych klientów. Jakie wyłączenia są akceptowalne?

PS

Te trzy, które powiedziałem. Samobójstwo w ciągu pierwszych dwóch lat.

W ciągu pierwszych trzech lat kłamstwo w ankiecie medycznej mające znaczenie przy śmierci, bo tutaj też mówimy o tym, że mamy człowieka chorego na nowotwór i on mówi przy ankiecie medycznej: „Jestem zdrowy”, firma go nie wysłała na badania, to ubezpieczenie dała. Jeżeli on umrze na raka, mogą nie wypłacić – co zresztą byłoby zupełnie słuszną decyzją – ale gdyby ten sam klient zginął w wypadku, to wypłacą, mimo że skłamał na temat raka.

No i trzecie wyłączenie odpowiedzialności, czyli to „żołnierz na wojnie”.

Te trzy wyłączenia odpowiedzialności są akceptowalne. Jeśli takie jest ubezpieczenie to jest na pewno fajny produkt.

 Jak wyliczyć kwotę ubezpieczenia?

PS

Pierwszym skutkiem śmierci jest to, że dziedziczą ci, którzy nam ograniczają zarządzanie majątkiem – to jest pierwsza rzecz.

Druga rzecz, to jest to, że zobowiązania będą do spłaty teoretycznie natychmiastowo. Nigdy nie mamy pewności do tego, jak bank zareaguje.

I trzecia rzecz, to jest to, że ta rodzina, która zostaje – ta żona, te dzieci – oni będą dalej żyć… I oni nie chcą żyć gorzej niż żyli. Zresztą śmierć to nie jest powód do tego, żeby nagle rodzina zaczęła wydawać o połowę miej.

MK

Tutaj jest pytanie, jak wyliczyć tę kwotę ubezpieczenia?

PS

Pierwsza część tej naszej sumy ubezpieczenia to będą zachowki.

MK

Może wyjaśnijmy, co to jest zachowek.

PS

Zachowek to jest kwota, która należy się tej osobie, która by odziedziczyła, gdyby nie testament.

MK

Czyli jest mama, która nam nie dała majątku, więc rodzeństwo daje nam zachowek, bo my nie dostajemy, np. nieruchomości.

PS

Jeżeli mama dostała wszystko, a dzieci przez to nie dostały, no to mama jest im dłużna, jeżeli się upomnimy o to oczywiście. Mama jest dłużna – przy pełnoletnich dzieciach – conajmniej połowę tego, co by dostali. Przy niepełnoletnich to są dwie trzecie, przy niepełnosprawnych to też są dwie trzecie – co najmniej. Może dać tyle, ile było.

Czyli pierwsza część tej sumy naszego ubezpieczenia to są zachowki. Druga część sumy ubezpieczenia to są wszystkie zobowiązania, czyli wszystkie kredyty, leasingi, to co będzie trzeba spłacić odrazu po śmierci.

MK

Czyli zsumujemy sobie, ile mamy zaległości w instytucjach finansowych.

PS

Przykładowo, bo to mogą być też prywatne pożyczki. To mogą być inne tematy, które przyjdą.

I trzecia rzecz to jest to, że ta rodzina – powiedzmy, że mamy dziecko pięcioletnie i dziesięcioletnie. Wydajemy pięć tysięcy miesięcznie – no to nie zacznie ta rodzina nagle wydawać dwóch tysięcy. Owszem może mama pójdzie do pracy, a może nie pójdzie – tutaj znowu nie ma pewności. W ubezpieczeniach zawsze chodzi o tę pewność, więc te pięć tysięcy złotych miesięcznie, które ta rodzina wydawała, powinny być zagwarantowane. Bezpieczny wiek, to jest od młodszego dziecka do dwudziestki piątki. Zakładamy, że na dwudziestkę piątkę dzieci mają być samodzielna.

MK

Czyli mamy dziecko, które ma załóżmy pięć lat…

PS

To na dwadzieścia lat taką rentę powinniśmy zagwarantować.

MK

Rentę, czyli wypłacane co miesiąc środki na nasze konto.

PS

Jeżeli ktoś czuje, że chciałby taki prezent od siebie dać rodzinie, czuje się za nią odpowiedzialny po prostu – to wtedy. No bo ubezpieczenie jest to jednak temat dobrowolny. Jak ktoś czuje, to daje.

Kiedy powinna być wypłacana dzieciom renta z ubezpieczenia?Jeżeli ktoś czuje, że chciałby taki prezent od siebie dać rodzinie, czuje się za nią odpowiedzialny po prostu – wtedy. Ubezpieczenie jest to jednak temat dobrowolny. Jak ktoś czuje, to daje.

MK

Czyli ubezpieczenie nas zabezpiecza. Najpierw wyliczamy sobie sumę, jaką byśmy chcieli, żeby spłacić wszystkie zobowiązania finansowe i do tej sumy jest taki produkt, który jest rentą, np. dla dziecka?

PS

To można ubrać w produkt. Aczkolwiek ja bym tutaj nie rozmawiał – akurat w tej chwili – o produktach. Raczej o tym, co jest potrzebne. Potrzebujemy sto tysięcy na zachowki, potrzebujemy trzysta tysięcy na kredyty i potrzebujemy jeszcze powiedzmy pięć tysięcy miesięcznie (sześćdziesiąt tysięcy to jest rocznie). Plus na dziesięć lat rentę, to potrzebujemy kolejne sześćset tysięcy do życia. Czy te pieniądze będą leżały w szafie i będą co miesiąc wyjmować z tego pięć tysięcy, żeby za to żyć – nie potrzebujemy do tego produktu. Można to wpłacić gdzieś, na jakieś oprocentowane konto, wtedy tych pieniędzy może być mniej i spełnią tę samą rolę. Chodzi o to, żeby policzyć, że te sto tysięcy – zachowek, trzysta tysięcy – kredyt i sześćset tysięcy – renta, to jest razem ubezpieczenie na milion. I teraz ten milion zaczyna coś znaczyć. To nie jest tylko ubezpieczenie na milion, bo to dużo. To jest dla mnie po to, że ja mogę zarządzać majątkiem i dzieci mam spłacone. Bank się ode mnie odczepi. Żadnych telefonów od komornika nie będzie.

MK

Bo będziemy mieli kwotę na spłatę tego kredytu?

PS

Tak. I żyjemy na tym poziomie, na którym żyliśmy, bo tak mamy załatwione.

MK

Ok. Natomiast żyjemy na tym poziomie, ponieważ nam z tego miliona zostanie jakaś kwota na…

PS

No te sześćset tysięcy policzyliśmy, że to ma być ta renta (dziesięć lat po pięć tysięcy).

MK

Po pięć tysięcy do tego, żeby kontynuować… Brzmi sensownie.

PS

I wtedy to ma sens. W praktyce, nie zawsze to tak wygląda, że wyliczamy te wszystkie kwoty tak dokładnie. Bywa, że ktoś mówi: „Mam pięćset złotych na ubezpiecznie i tak więcej nie mam. Co mogę za to mieć?” Im więcej, tym lepiej. No i wtedy dobieramy takie produkty, które jak najlepiej w tym budżecie zabezpieczą człowieka.

MK

Ale też tak, żeby tego budżetu naszego obecnego nie obciążały. W taki sposób?

PS

Tak. Na ubezpieczeniu nie należy oszczędzać, ale ta kwota przeznaczana na ubezpieczenie nie może rozwalać budżetu domowego, bo nie pracujemy tylko po to, żeby opłacać ubezpieczenie.

Na ubezpieczeniu nie należy oszczędzać, ale ta kwota przeznaczana na ubezpieczenie nie może rozwalać budżetu domowego, bo nie pracujemy tylko po to, żeby opłacać ubezpieczenie.

Fajnie by było, gdyby z każdym można było tak podejść do tematu, że przeanalizować, ile dokładnie te kwoty wynoszą i powiedzieć mu: „Tyle to kosztuje”. On mówi: „Proszę bardzo”. No to płacimy. Zwykle ta kwota jest wyższa, niż człowiek chce płacić, więc musimy się dostosować. Tyle potrzebuję, a tyle mam.

Życie zawodowe marynarza: ryzyko i potrzeba bezpieczeństwa dla rodziny

MK

Pływanie i bycie marynarzem wiąże się z tym, że się, po pierwsze leci samolotem gdzieś w tej chwili, na jakieś lotnisko blisko portu. Z portu się wypływa, jest się na morzu przez kilka miesięcy. Morze to żywioł. Masz jakieś liczby, albo jakieś doświadczenia, jaka jest przedwczesna umieralność, czy śmiertelność podczas wykonywania zawodu?

PS

Statek wiąże się z szeregiem innych ryzyk, takich które są bardzo unikatowe, akurat dla tego zawodu, dla tej branży. Mamy przykłady z ostatnich lat, zatrucie pokarmowe u wybrzeży Afryki. Zatrucie pokarmowe – i człowiek umiera, bo pomoc nie dociera. Mamy pożar holownika u wybrzeży Norwegii. Jest ogień na statku, zamknięci w puszce, nie mogą uciec. Ostatnio miałem przykład człowieka, który dostał jakichś takich objawów typu sztywność stawów, zaburzenia rytmu serca, duszności. Nie mógł oddychać, nie wiedzieli, co mu jest. Statek jest w pełnym morzu, ma pięćset mil do Azorów, trzysta pięćdziesiąt mil do Portugalii i ma dylemat, bo płynie na Azory. Czy bliżej mu tam do lekarza, te trzysta pięćdziesiąt mil? Kto za to później zapłaci? Czy ryzykujemy życiem tego człowieka? To są dylematy kapitana. Akurat tutaj popłynęli do Portugalii. Nie ryzykowali życiem tego człowieka. Przyleciał po niego helikopter na statek i zdążyli z nim do szpitala. Tam czas jest po prostu największym przeciwnikiem.

MK

Tak, bo mamy dwie rzeczy, czyli pieniądze, które ciągną te statki od portu do portu. Każde takie zboczenie z kursu powoduje że to jest utrata środków. Pytanie, jak się zachowują kapitanowie, armatorzy, czy zezwalają na takie rzeczy?

PS

Tak, bo to trochę jest wycenianie, czy ważniejszy jest ładunek, czy ważniejsze jest to, że człowiek żyje.

MK

Bo to jest piękna historia, że kapitan zawrócił do portu w Portugalii.

PS

Zawrócił w stronę Portugalii, żeby helikopter mógł po niego dolecieć, bo to było mniej więcej sto mil od brzegu.

Jest takie wyliczenie, że ryzyko wypadku na statku jest dwanaście razy wyższe niż na lądzie. Ale znowu, wypadek to jest jedno, a choroba na statku… Każdego może dotknąć choroba. Chodzi o to, że pomoc nie przyjdzie na czas. Czyli to, co jest żadnym wypadkiem na lądzie, tam może okazać się śmiertelne, dlatego to jest tak ogromne ryzyko.

Jest takie wyliczenie, że ryzyko wypadku na statku jest dwanaście razy wyższe niż na lądzie.

MK

Teraz często nasi marynarze mają ubezpieczenia od armatora podczas rejsu.

PS

Tak. Zawsze mają.

MK

To ubezpieczenie kontra takie ubezpieczenie prywatne?

PS

Przeglądałem mnóstwo, naprawdę mnóstwo tych ubezpieczeń, które są doklejone do kontraktów. One najczęściej wyglądają w taki sposób, że armator spełnia ten wymóg, jaki jest na niego nałożony, że to ubezpieczenie ma być i to jest raczej sztuka. Na sztukę ma ubezpieczenie zrobione, czyli musi być w razie śmierci, musi być w razie trwałego inwalidztwa. Koniec. No i oczywiście taka opieka zdrowotna typu, jesteśmy u wybrzeży Singapuru, to mimo że tam jest bardzo droga ta pomoc medyczna, to pokryty jest koszt tej pomocy. Później podróż do domu, chociaż to już nie zawsze na koszt armatora.

MK

Połóż do domu i wtedy w domu w Polsce mamy, np. uraz – wypadł nam dysk – jesteśmy tutaj postawieni. W Singapurze nami się zaopiekowali, mamy zapewniony transport. Jesteśmy w Polsce i co dalej?

PS

No właśnie. Zwykle to już jest marynarz zdany na siebie. Powiedzmy, że dziewięćdziesiąt procent przypadków to jest to, że trzeba się samemu zrehabilitować, wyleczyć, powrócić do tego stanu sprzed wypadku. To powoduje, że musimy wydać kasę, bo nie idziemy na NFZ, tylko idziemy się leczyć prywatnie. Idziemy do lekarza prywatnie. Robimy wszystkie badania prywatnie. Jeżeli jest potrzebny zabieg, czy potrzebna jest operacja, je również robimy prywatnie, bo nie będziemy czekać w kolejce osiem miesięcy na operację kolana.

Chcemy to zrobić w przyszłym tygodniu, bo jeszcze dochodzi do tego zakup sprzętu rehabilitacyjnego i ta prywatna rehabilitacja też nie za pół roku z NFZ-u, tylko po takiej operacji kolana to jest od trzech, do sześciu miesięcy. Ten marynarz musi być w pełni sprawny, żeby móc wrócić do pracy. Wszystko robimy prywatnie, żeby było szybko. Ale to jest tylko jedna strona medalu, bo z drugiej strony, jak on nie pracuje i nie zarabia – rachunki się nie płacą same, jedzenie się nie kupuje samo, kredyt się sam nie spłaca. Trzeba otrzymać siebie, utrzymać rodzinę. To wszystko zostaje. Czyli – i płacimy za życie, i płacimy za leczenie. Skądś na to trzeba brać.

MK

To co ja proponuję przy spotkaniach naszym klientom, żeby też na takie sytuacje, oprócz ubezpieczenia – bo to jest bardzo istotne – mieli taką poduszkę, żeby sobie policzyć, jakie są koszty miesięczne i taka poduszka amortyzacyjna na dwanaście miesięcy właśnie na wypadek takiego wypadku.

Mamy taką poduszkę, czyli udało nam się zabezpieczyć środki razy dwanaście, to co miesiąc wydajemy, na ratę, na jedzenie, na życie i poduszka daje taki komfort psychiczny. Natomiast z drugiej strony, powinniśmy mieć też takie ubezpieczenie, które w tym momencie, jeżeli dojdzie, np. do jakiegoś urazu, żeby pomogło się zrehabilitować. Teraz, jaki typ ubezpieczenie jest do takiej sytuacji?

PS

To, żeby mieć odłożone pieniądze, jest zawsze wartością. Trzeba mieć te pieniądze, no bo jeżeli ma się gotówkę, można po prostu różne tematy załatwiać. Ubezpieczenie jest tańszym sposobem na tę poduszkę i to porządne ubezpieczenie, o którym mówimy, ono zawsze ma działać dwutorowo. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że większość ludzi jest nieubezpieczona. Ci, którzy te ubezpieczenia kupują, zwykle mają takie, które wypłacają odszkodowania i przychodzi do tego, że oni muszą się leczyć, i to odszkodowanie wydają na leczenie, czyli dalej nie mają za co żyć – i to nie o to chodziło w tym planie. Czyli według mnie, w ten sposób ubezpieczenie nie zadziałało.

Porządne ubezpieczenie to jest takie, które działa dwutorowo. Z jednej strony ma wypłacić to odszkodowanie, za które żyjemy, właśnie na te rachunki, na czynsz, na jedzenie, dla siebie, dla rodziny. A z drugiej strony ubezpieczenia, oprócz tego, że wypłaciło odszkodowanie, ma pokrywać koszty prywatnej, powypadkowej służby zdrowia. Czyli idę do tego ortopedy od razu prywatnie, czy to innej specjalizacji, zależy co mi się stało, bo nie boję się o koszty. Mówię: „Proszę mi zrobić rentgen, proszę mi zrobić USG, proszę mi zrobić rezonans”, bo to wszystko jest pokrywane z ubezpieczenia. Zabieg, operacja – robimy w przyszłym tygodniu, bo prywatnie taka jest kolejka.

Ile kosztuje dobre ubezpieczenie?

MK

Ile kosztuje takie ubezpieczenie, żeby np. na taki wypadek nas zabezpieczyło?

PS

Ok. Jeżeli mówimy o kwotach… Powinniśmy najpierw porozmawiać o tym, ile marynarz powinien wydać na ubezpieczenie, a nie ile kosztuje ubezpieczenie, bo dla każdego ono będzie miało trochę inną cenę. Na to ma wpływ, czy pracuje na mostku, czy pracuję w maszynowni, czy ma pięćdziesiąt lat, czy ma trzydzieści lat. Im człowiek jest starszy, tym statystycznie częściej coś mu się dzieje, więc ubezpieczenie jest droższe.

Marynarze powinni wydawać od jednej do trzech dniówek miesięcznie na ubezpieczenie.

MK

Super.

PS

To jest taka miarka, jeżeli którą przyłożymy do każdego, to to będzie dobre ubezpieczenie. Jeżeli się wydaje mniej, to ono może być dobre, ale nie wystarczające, żeby zabezpieczyć takie dochody. Bo jeżeli człowiek zarabia pięć tysięcy, a drugi zarabia dwadzieścia tysięcy, to oni nie mają płacić takiego samego ubezpieczenia, bo zabezpieczamy zupełnie inne sytuacje.

PS

Myślę, że to wspaniale, że to powiedziałeś, bo  to jest kwota, którą od razu możesz sobie wyobrazić i do siebie dopasować. Niektóre kontrakty są mniejsze, niektóre większe i tak naprawdę, dla każdego to będzie to, na co go stać.

PS

Ubezpieczenie to nie powinno być nigdy alibi, że kupujemy je na sztukę – mam ubezpieczenie. Ktoś jest tak przyzwyczajony, że jego znajomi płacą po pięćdziesiąt złotych za ubezpieczenie….

MK

No bo taka jest mentalność też – nie?

PS

…więc nie chcę się czuć frajerem po prostu, że płaci pięćset, bo mu powiedzą: „A ja płacę pięć dych. No to jestem większy cwaniak, bo znalazłem tańsze”. To nie chodzi o to, co tańsze. Gdy kupujemy, np. samochód, to nie patrzymy na to, żeby był najtańszy – prawda? Chodzi o jakieś tam parametry. Chodzi o to, żeby on miał jakieś wyposażenie. Chodzi o to, żeby on był duży, wygodny, albo może mały, zgrabny, oszczędny. Ale patrzymy na więcej rzeczy, niż tylko: „Poproszę najtańszy samochód”.

Nie kupujemy najtańszego, tylko kupujemy takie, które dla nas załatwia te sprawy, o których mówimy od samego początku. Czyli, jest odpowiednia kwota wypłacona w razie śmierci dla rodziny, jest odpowiednia renta zagwarantowana w razie trwałej nie zdolności do pracy, czy w razie poważnych chorób, czy w razie kalectwa, czy gdy się zdarzy wypadek, taki który czasowo tylko wyłącza nas z pracy i nie mogę przez pół roku pracować. To mam mieć te pół roku zabezpieczone ubezpieczeniem, że mam za co żyć i mam się za co leczyć, tak samo w chorobie. To ma robić ubezpieczenie.

Do mnie trafiają marynarze z przeróżnymi produktami, które już do tej pory kupili. Wśród tych produktów są piękne kwiatki, takie że np. u jednego marynarza znajdujemy i najdroższy produkt na rynku oszczędnościowy, i drugi najdroższy produkt na rynku oszczędnościowy, i kolejne trzy produkty, które są objęte pozwami zbiorowymi. Znaczy to, że strasznie zdenerwował kogoś ubezpieczyciel, skoro taki pozew zbiorowy wystosowali.

Dobrze jest te polisy dać specjaliście, żeby przejrzał, że to jest na pewno to, co ja myślę, że to jest. Są polisy, które np. są życie i dożycie. Najdroższy rodzaj polisy, bo ryzykiem ubezpieczyciela jest i że klient umrze, i że dożyje. Czyli są dwa ryzyka, nie tylko, że umrze. W tych polisach ludzie płacą ogromne składki i spodziewają się na końcu niewiadomo czego. To niewiadomo co, to jest np. dwieście tysięcy. Tylko, że jak sobie pomyślą, ile wpłacą, to na te dwieście tysięcy za dwadzieścia lat, muszą wpłacić czterysta tysięcy w dwadzieścia lat. I teraz pytanie, czy to jest dobry biznes?

MK

No, myślę że od razu można sobie odpowiedzieć, że nie.

PS

Chyba, że się szybko umrze, to wtedy każde ubezpieczenie jest najlepsze, jeżeli jest jedyne.

MK

Natomiast my zakładamy, że my tak szybko nie umrzemy…

PS

Z punktu widzenia inwestowania, jest to bardzo droga forma inwestowania. Można w tym miejscu zrobić całą masę dużo bardziej rentownych rzeczy. Czyli, ten czas, który poświęcamy na pracę, nie jesteśmy z rodziną, nie robimy innych rzeczy, jeżeli byśmy zainwestowali te środki w co innego, to moglibyśmy, np. dziesięć lat szybciej przestać pływać i żyć już na tym poziomie, do którego dążymy.

MK

Podsumowując tę naszą rozmowę, warto przyjrzeć się tym naszym finansom osobistym. Często jest tak, że te produkty nie do końca są takie, jakie my myślimy. My myślimy, że jesteśmy ubezpieczeni i to da nam wartość, a się okazuje, że często w trakcie jakby spłacania ubezpieczenia – nie mówię o jakiejś historii, że się wydarzyła – ale spłacamy, nagle dajemy do sprawdzenia osobie, z zewnątrz i się okazuje, że to ubezpieczenie nie jest tym, co myśleliśmy. Czyli idąc krok po kroku, warto zabezpieczyć rodzinę. Ja tutaj też chciałem dodać, że często klientów uświadamiamy o tym, żeby zabezpieczyć przede wszystkim swoje zobowiązania finansowe. Czyli pierwsze, to jest życie. Drugie, to jest w przypadku poważnego zachorowania. Natomiast już takich szczegółowych rzeczy, myślę że dowiedzą się Państwo indywidualnie, zgłaszając się do nas. My staramy się realizować te marzenia, które są u Państwa w głowach. Natomiast warto te marzenia też bardzo dobrze zabezpieczyć i stąd nasza współpraca, myślę że z najlepszym ubezpieczycielem, jeżeli chodzi o zawód marynarzy w Polsce.

Bardzo często jest słońce, ale czasami właśnie przychodzi deszcz i warto mieć taki parasol, który nas ochroni, bo w środku może być nam smutno, ale będzie sucho i będziemy mogli po prostu mieć ten dach nad głową. Myślę, że ten parasol ochronny jako ubezpieczenie jest też fajną metaforą do tego, żeby się zabezpieczyć i żeby się skupić ewentualnie na przeżywaniu tego, co spotkało. A te wszystkie materialne sprawy, żeby sobie odciążyć.

PS

Tak. Czyli mamy rodzinę, potrzebna jest polisa. Nie mamy rodziny, też jest potrzebna polisa. Jak mam rodzinę, zabezpieczam rodzinę, plus zabezpieczam siebie. Jak jestem sam, muszę zabezpieczyć siebie, bo mnie żadna inna rodzina nie utrzyma.

Mamy rodzinę, potrzebna jest polisa. Nie mamy rodziny, też jest potrzebna polisa. Jak mam rodzinę, zabezpieczam rodzinę, plus zabezpieczam siebie. Jak jestem sam, muszę zabezpieczyć siebie, bo mnie żadna inna rodzina nie utrzyma.

MK

A z drugiej strony, jeżeli podejmą Państwo decyzję, że nie chcą się ubezpieczać, to też warto wiedzieć i świadomie podjąć tę decyzję. Myślę, że też ta nasza rozmowa pomoże też świadomie podjąć tę decyzję, czy chcę, czy nie chcę.

Dziękujemy Wam za ten czas z nami, za uwagę. Naszym gościem był dzisiaj Paweł Skotnicki. Mirosław Król – Nareszcie Własny Dom. I zapraszam Was do kolejnego odcinka, w którym będziemy poruszali ważne sprawy o Was i dla Was. Dziękujemy.

PS

Dzięki.

 

Fotografia ilustracyjna: rawpixel